Witaj w Terefere! Życzymy udanych zakupów!
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI: +48 791 273 772

Like a Lady

Jak powstał butik Like a Lady? Część I :)

Jak to się stało, że otworzyłam butik? 


Lubiłam swoje poprzednie prace, a jednak wciąż czegoś mi brakowało. Jeszcze na studiach byłam pewna, że etat to dobre wyjście tylko na pierwsze lata po magisterce, a później otworzę własny biznes. Czas mijał,a przyzwyczajenie, korporacyjne udogodnienia i stała wypłata, coraz bardziej przyćmiewały myśl o własnej firmie. W końcu jednak zapragnęłam czegoś więcej i nie był to impuls. Ta decyzja dojrzewała we mnie przez kilka miesięcy. Zmotywowana przez męża, założyłam firmę razem z siostrą. Każdy kto ma własny biznes wie, że ma to swoje plusy i minusy. Obowiązków jest o wiele więcej, odpowiedzialność bardzo duża, a do tego, co najważniejsze, zdobycie rozpoznawalności, zaufania i stałych klientów. Przez rok prowadzenia sklepu internetowego miałyśmy wzloty i upadki, lepsze i gorsze momenty. Nigdy jednak nie poddawałyśmy się w dążeniu do zrealizowania głównego celu - otworzenia butiku stacjonarnego. W głowie już miałyśmy pomysły dotyczące wnętrz, dodatków, mebli, dużo pomysłów marketingowych... brakowało jednak lokalu idealnego. 

Wtedy to znalazłam się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, przypadkiem byłam na nowym osiedlu Avia w Krakowie. Rozejrzałam się, wypytałam kilka osób, czy chciałyby mieć na swoim osiedlu butik i zaczęłam aktywnie działać. Telefony do właścicieli lokali użytkowych, rozmowy, czekanie, aż oddany zostanie blok przy Orlińskiego 5. Na Avii byłam prawie codziennie, sprawdzając, czy na drzwiach lokalu, który sobie upatrzyłam, pojawiło się jakieś ogłoszenie - i w końcu tak właśnie się stało :) Oczywiście od znalezienia lokalu do otwarcia sklepu miałyśmy jeszcze kilka "przygód" i problemów, ale jednocześnie bardzo cieszyło nas szukanie wyposażenia, planowanie jakie rzeczy znajdą się w naszym sklepie, wybieranie dodatków i załatwianie wszelkich innych spraw z tym związanych. Dla nas prowadzenie butiku to większe wyzwanie niż prowadzenie sklepu internetowego. Jednak już w ciągu miesiąca nauczyłyśmy się, że to, co idzie nie po naszej myśli, to tak na prawdę świetna okazja do sprawdzenia się, swojej wytrwałości, determinacji, pomysłowości i w końcu dojście do jednego wniosku, który chyba już zawsze będę miała z tyłu głowy:

JEŚLI CZEGOŚ CHCESZ ZNAJDZIESZ SPOSÓB, JEŚLI NIE CHCESZ, ZNAJDZIESZ POWÓD

Może to brzmi górnolotnie, albo myślisz sobie, że to wyświechtany slogan... Koleżankom, które pytają, jak to zrobiłam, jak rzuciłam pracę i założyłam biznes, odpowiadam "Złożyłam wypowiedzenie, a póżniej zarejestrowałam firmę" Proste? Nie wiem jaką Ty masz sytuację - ja miałam niesamowite wsparcie od Męża, ale jaka by Twoja sytuacja nie była, to jeśli bardzo chcesz zmiany, jeśli masz określone marzenia do spełnienia, to warto zaryzykować.

Zawsze zastanawiały mnie znajdowane w internecie hasła typu : Zacznij robić to, co lubisz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu. I zastanawiałam się, co ja lubię robić i czy w ogóle możliwe jest, by praca nie była pracą? Tak, jak wyżej wspomniałam poprzednie prace sprawiały mi przyjemność, ale to zawsze były PRACE. Zawsze w piątek czułam ulgę, że już weekend, a w niedzielę żałowałam, że weekend się skończył. Czy ktokolwiek ma inaczej? TAK, ja mam teraz inaczej. Może powiecie, że jestem pracoholiczką... ale potrafię spędzić w butiku całą sobotę i pół niedzieli i chociaż fizyczne zmęczenie daję się we znaki, to psychicznie w ogóle nie czuję się, jakbym była w pracy. Mam obowiązki, jasne, ale mam też Was, Kochane Klientki i to dla Was daję z siebie 200%, ale uwielbiam to, co robię i to jest uczucie nie do opisania... 

Nie będę mówić Wam, czy butik już okazał się strzałem w dziesiątkę (po trzech tygodniach? to o wiele wiele za krótko na jakiekolwiek wnioski...), ale ostatnio znajomy powiedział mi, że boi się słowa sukces i pytał co to w zasadzie znaczy. On założył firmę kilka lat temu i świetnie mu się ta firma rozwija, ale nadal boi się tego słowa. Powiedziałam mu, że  sukces jest wtedy, gdy wieczorem kładziesz się spać i myślisz sobie, że to był udany dzień. I tak to faktycznie rozumiem... Dlatego mogę powiedzieć, że wczoraj, przedwczoraj i przed przed przed przed....wczoraj osiągnęłam sukces. 

Na pewno czeka mnie jeszcze wiele wyzwań, pewnie problemów mniejszych i większych, ale dziś mogę powiedzieć, że było warto i że nie żałuję :) Pozostaje mieć nadzieję, że tak będzie nadal. Trzymajcie kciuki! 

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów