Witaj w Terefere! Życzymy udanych zakupów!
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI: +48 791 273 772

Like a Lady

New York, New York...


Niesamowity miesiąc miodowy zakończyliśmy w Nowym Jorku. Jechać do Wielkiego Jabłka i nie zrobić zakupów? Tego bym sobie nie darowała. Dlatego dobrze zorganizowaliśmy zwiedzanie i wystarczyło czasu i na tę atrakcję. Letnie wyprzedaże dobiegały końca, więc niełatwo było upolować coś na prawdę pięknego za dobrą cenę. Ruszyłam więc prosto w gąszcz świeżutkich, jesiennych kolekcji.

5th Avenue

Tak jak Beverly Hills ma swoją Rodeo Drive, tak Nowy Jork ma 5th Avenue. Różnica jest taka, że w Nowym Jorku, w najdroższych sklepach aż roi się od turystów, a z kolei w Beverly Hills jest bardziej luksusowo, trochę niedostępnie. Podobno, chociaż osobiście tego nie potwierdziłam, na Rodeo Drive niektóre sklepy wymagają złożenia zadatku, by w ogóle klienta do środka wpuścić. Na 5th w Nowym Jorku królują Dior, Gucci, Louis Vuitton, Tiffany, Prada... same perełki, a w środku przepiękne jesienne kolekcje. Pracownicy tych sklepów są już chyba przyzwyczajeni, że 5th to nie tylko zakupy, ale też duża atrakcja turystyczna, zwłaszcza dla kobiet. I nawet jeśli mnóstwo osób wchodzi do tych sklepów z czystej tylko ciekawości to i tak zachowują pełen profesjonalizm. Prawda jest też taka, że trzeba mieć albo dobrze ustawione limity na kartach albo duże pokłady samokontroli, żeby nie dać się ponieść magii tych sklepów. Tam można się poczuć jak w amerykańskim śnie. Na 5th znajdziemy najbardziej rozpoznawalne marki na świecie, to istny raj dla fashionistek. Ale Piąta to także ogromny, najbardziej znany na świecie iStore czy sklepy z kosmetykami takie jak MAC, do którego i ja skierowałam swoje kroki. I o ile w iStore przytłoczył mnie chaos i hałas to już w spokojniejszym Macu przemili konsultanci poświęcali każdemu klientowi mnóstwo czasu. Może komuś przyda się informacja, że warto robić zakupy w MAC w USA, ponieważ wychodzi sporo taniej niż na przykład zamawiając je przez internet. Nie warto jednak zostawiać męża przed tym sklepem i to bez telefonu, bo to się na człowieku może zemścić i trzeba później wytrzymać prawie godzinę w trzypiętrowym sklepie z elektroniką... Nawet jeśli starasz się nie poddać temu całemu zakupowemu szaleństwu na 5th Ave i zapanować nad rękami sięgającymi do torebki po kartę, to muszę przyznać, że trochę zaszaleć warto, bo spacer po Piątej Alei z zakupami to faktycznie czysta przyjemność. Moja najlepsza pamiątka z 5th? Botki GUESS, w ukochanej butelkowej zieleni, w których mogłabym chodzić cały czas. W przerwie od zakupów można zrobić sobie fotkę z Trump Tower w tle i uzbrojonymi po zęby ochroniarzami. Też jakaś atrakcja ;) 


Gdzie, jeśli nie na 5th?

Na pewno warto wybrać się do Macy's, T.J. Maxx, Century 21 czy Marshalls. Przed wyjazdem słyszałam wiele opinii, że T.J. Maxx, którego odpowiednikiem w Polsce jest T.K. Maxx oferuje o wiele większy wybór niż na naszym rynku. Osobiście odwiedziłam dwa T.J. Maxxy i z obu wyszłam niezadowolona. Specjalnie po przyjeździe udałam się do polskiego T.K. Maxx i uważam, że nasz ma o wiele więcej perełek do zaoferowania. Century 21 jest o poziom wyżej pod względem dostępnych marek i w ogóle wyglądu sklepu niż TJ Max i można tam znaleźć na prawdę ciekawe modele znanych projektantów w niższych cenach. Macy's to obowiązkowy przystanek jeśli szukamy modeli znanych marek, ale trzeba mieć szczęście, żeby znaleźć tutaj na prawdę dobre okazje.

Sample sales 

Zupełnie przypadkiem trafiłam na sample sale, czyli wyprzedaż modeli popokazowych, po sesjach zdjęciowych, poekspozycyjnych itp. Tutaj trzeba mieć mocne nerwy. Tłok, przepychanie się, czasem nawet łokcie idą w ruch... a później szybkie mierzenie we wspólnej przymierzalni. Warto się jednak pomęczyć, bo można znaleźć naprawdę niepowtarzalne modele. Warunki są 3: zmieścić się w przymierzalni, zmieścić się w dość mały rozmiar i wytrzymać w dłuugiej kolejce. Nie wiem, czy w Polsce są tego typu wyprzedaże, ale jeśli ktoś słyszał chętnie się o tym dowiem :)

Outlety na obrzeżach

Dobrym miejscem na zakupy, jeśli nie chcemy ich robić w samym centrum Nowego Jorku, są wielkie "miasteczka" outletowe na obrzeżach miast. Nazywam je "miasteczkami", ponieważ zazwyczaj parterowe budynki, w których mieszczą się sklepy są usiane po na prawdę ogromnym terenie. Tutaj znaleźć można zarówno droższe marki jak Prada, ale także mniej znane nazwiska lub marki sportowe jak Adidas czy Nike, w których można upolować fajne okazje. Przejście całego miasteczka wymaga conajmniej pół dnia.

New York, New York...

Czym mnie osobiście urzekł Nowy Jork? Różnorodnością, wieżowcami nad głową, rozmachem. Daliśmy sobie czas, by popatrzeć na to wszystko z dystansu, by spojrzeć na ludzi, którzy gdzieś biegną, na zatłoczone przejścia dla pieszych, na niezliczone ilości żółtych taksówek, na wieżowce, pod których wrażeniem jestem do tej pory. Ale chcąc poczuć klimat tego miasta musieliśmy też w tym wszystkim uczestniczyć. Szybko nauczyliśmy się, że czerwone światło dla pieszych to właściwie tylko sugestia, że Starbucks jest za każdym rogiem, że metro to skarb szczególnie w nowojorskich korkach. Polubiliśmy obie te wersje zwiedzania Nowego Jorku. Miasta, które nigdy nie śpi i miasta, do którego na pewno jeszcze wrócimy. 


Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów